LXXIII



Szpagat

Tuptak nie chciał iść na trening karate, bo strasznie się tam męczy. Potem boli go głowa i plecy, bo ćwiczą na drewnianej podłodze.
Próbuję go namówić, by jednak poszedł, nauczył się czegoś, będzie mógł zainponować kolegom w przedszkolu.
- Nauczysz się sztuczek i pokażesz im.
- Ale pani nie pozwala.
- To nauczysz się robić szpagat - już Ci niewiele brakuje.
- Ale oni umieją szpagat.
- Taki prawdziwy? - wtrąca się Mama.
- Tak. Taki, że dotykają siusiakami do podłogi.

W którą stronę?

Tuptak poszedł ze mną do piwnicy, gdzie mieści się suszarnia. Ja niosłam miskę z praniem, on w jednej ręce bułkę, w drugiej - latarkę, bo w piwnicy bywa ciemno.
Powiesiłam pranie i zaproponowałam, żebyśmy jeszcze piwnicą przeszli do ostatniej klatki i zapukali do Basi, która ma moje filmy. Tuptak się zgodził.
Zgasiłam światło, wyszliśmy z suszarni, ciemno, jak.. nie powiem, gdzie, bo tam nie byłam.
- Kala, a w którą stronę idziemy? W tą, czy w tą? - i tu, jak podejrzewam, nastąpiła demonstracja kierunku.
- Tuptak, jest ciemno, nie widzę, co pokazujesz. Zapal latarkę.
Czuję, jak Tuptak podchodzi do mnie i próbuje sięgnąć przez miskę do mojej ręki.
- Pokazuję w tym kierunku! - miska mi przeszkodziła zrozumieć, w którym.
- Tuptak! Zapal latarkę!

nabazgrała ciocia nashy 2006-10-13 19:07:26
skomentuj (1)